— Gdy już kupisz mi tę posiadłość, każ rozstawić dla mnie konie co dziesięć mil, na trakcie południowym i północnym.

— Ekscelencja może na mnie liczyć.

Hrabia skinął zadowolony głową i wsiadł do powozu; wspaniały zaprzęg ruszył kłusem, aby zatrzymać się przed pałacem bankiera.

Danglars prezydował właśnie debatom komisji powołanej do budowy kolei żelaznej, gdy zaanonsowano mu hrabiego de Monte Christo. Posiedzenie zresztą prawie się kończyło.

Usłyszawszy nazwisko hrabiego, Danglars wstał.

— Panowie wybaczą — zwrócił się do kolegów, z których wielu było czcigodnymi członkami Izb Parlamentu — że muszę was pożegnać. Proszę sobie wyobrazić, że firma Thomson i French w Rzymie przysyła mi niejakiego hrabiego de Monte Christo, otwierając mu u mnie nieograniczony kredyt. To najzabawniejszy żart, na jaki sobie wobec mnie pozwolili moi zagraniczni korespondenci. O, na pewno panowie rozumiecie, że zdjęła mnie ciekawość i jeszcze nie mogę się jej pozbyć. Dziś rano byłem właśnie u tego rzekomego hrabiego; gdyby był rzeczywiście hrabią, nie byłby tak bogaty. Jaśnie pan nie przyjmował nikogo. Jak się panom zdaje, czyż imć Monte Christo nie zachowuje się jak książątko albo piękna kobieta? Wprawdzie dom przy Polach Elizejskich, który należy faktycznie do niego (zasięgnąłem na ten temat informacji), wygląda nieźle. Ale kredyt nieograniczony — dodał Danglars, śmiejąc się na swój prostacki sposób — czyni bankiera, u którego ten kredyt jest otwarty, bardzo wymagającym. Dlatego chciałbym czym prędzej poznać jegomościa. Zdaje mi się, że ktoś mi tu mydli oczy. Ale ten ktoś nie wie, z kim ma do czynienia: śmieje się ten, co się śmieje ostatni.

Kończąc tę przemowę, którą wygłaszał z taką emfazą, że aż mu się rozdymały nozdrza, pan baron ukłonił się kolegom i przeszedł do salonu, którego białe, wyzłacane ściany słynęły na całej Chaussée-d’Antin.

Do tego to salonu kazał wprowadzić gościa, aby z miejsca go olśnić.

Hrabia stał, przyglądając się kilku kopiom Albana i Fattorego, które bankierowi sprzedano jako oryginały — a chociaż były to tylko kopie, mocno gryzły się ze złotą pstrokacizną na suficie.

Na odgłos kroków Danglarsa hrabia odwrócił się.