— Nie widziałam jeszcze mężczyzny piękniejszego od ciebie i nie kochałam nikogo prócz ojca i ciebie.
— Biedne dziecko... boś rozmawiała tylko z ojcem i ze mną.
— A po cóż mam rozmawiać z innymi? Ojciec nazywał mnie zawsze swoją radością, ty nazywasz mnie swoją miłością, obaj zaś nazywaliście mnie swoim dzieckiem.
— Pamiętasz ojca?
Dziewczyna uśmiechnęła się.
— Jest tu i tu — rzekła kładąc rękę na oczach i na sercu.
— A ja gdzie jestem? — spytał z uśmiechem Monte Christo.
— Ty jesteś wszędzie.
Monte Christo ujął rękę Hayde, chcąc ją pocałować — ale naiwna dziewczyna cofnęła rękę i podała mu czoło.
— Teraz, Hayde — rzekł hrabia — wiesz, żeś wolna, że jesteś panią i królową, możesz zachować ten strój albo też odrzucić go, jak wolisz; możesz być w domu i z niego wychodzić, kiedy ci się spodoba, zawsze będzie dla ciebie czekał zaprzężony powóz; Ali i Mirto będą ci towarzyszyć wszędzie, gotowi na twoje rozkazy; proszę cię tylko o jedno...