Albert uśmiechnął się.
— Co pan powie o muzyce?
— Uważam, że jest naprawdę dobra, jak na muzykę skomponowaną przez człowieka, a wykonywaną przez dwunożne, bezpióre ptaki, jak mówił nieboszczyk Diogenes.
— No, no, drogi hrabio, mogłoby się wydawać, że gdy tylko masz na to ochotę, słuchasz siedmiu chórów anielskich?
— Ależ niemal tak jest. Kiedy chcę posłuchać wspaniałej muzyki, muzyki, jakiej ludzkie ucho nie słyszało, zasypiam.
— No to trafił pan znakomicie. Proszę sobie spać, drogi hrabio, Operę wynaleziono właśnie po to...
— Nie, wasza orkiestra robi za wiele hałasu. Aby cieszyć się snem, o jakim mówiłem, potrzeba ciszy i spokoju, a ponadto pewnego preparatu...
— Ach, słynnego haszyszu?
— Nie inaczej, drogi hrabio. Kiedy będziesz chciał posłuchać muzyki, przyjdź do mnie na kolację.
— Ale już słyszałem u pana muzykę, w czasie śniadania.