— Ależ skąd!

— I jesteś pan pewien, że się nie mylisz?

— Oczywiście.

— Więc to mnie ekscelencja oczekiwał dziś o siódmej?

— Zgadza się. Zresztą możemy to sprawdzić.

— Ależ nie ma takiej potrzeby, skoro pan hrabia na mnie czekał, to nie ma potrzeby — zapewnił Toskańczyk.

— Ależ warto, ależ warto!

Toskańczyk lekko się zaniepokoił.

— Czyż nie jesteś pan markizem Bartolomeo Cavalcanti?

— We własnej osobie — zgodził się radośnie Toskańczyk.