— Byłym majorem wojsk austriackich?
— Majorem? Byłem majorem? — zmieszał się eks-żołnierz.
— Tak — rzekł Monte Christo. — Tak się mówi we Francji na stopień, w jakim pan służyłeś we Włoszech.
— Ach tak. To mi w zupełności wystarczy. Widzi pan hrabia, ja...
— Nie przychodzisz pan z własnej nieprzymuszonej woli?
— O, naturalnie, że nie.
— Ktoś pana do mnie skierował?
— Tak.
— Zacny ksiądz Busoni?
— Tak, tak, to on — zawołał uradowany major.