— Słowo w słowo. I musi to być prawda, gdyż jeśli chodzi o wielkie fortuny Europy ksiądz Busoni jest najlepiej poinformowanym człowiekiem w Europie.
— Niech więc będzie pół miliona — rzekł Toskańczyk. — Jednak, słowo honoru, nie myślałem, że mam aż tyle.
— Bo masz pan intendenta, który pana okrada. Cóż robić, to niestety nieuniknione.
— Czego to się dowiaduję — rzekł poważnie Toskańczyk. — Przepędzę tego niecnotę.
Monte Christo czytał dalej:
Majorowi brakuje do szczęścia tylko jednego...
— Tak, na Boga, tylko jednego — rzekł Toskańczyk z westchnieniem.
Chciałby odnaleźć ukochanego syna.
— Ukochanego syna!
Którego porwał w dzieciństwie albo jakiś wróg szlachetnej rodziny Cavalcantich, albo Cyganie.