— Tak — powtórzył Toskańczyk — jjest... je... jeszcze... postscriptum.
Aby uchronić majora Cavalcantiego przed kłopotem (musiałby w związku z kosztami podróży wycofać część gotówki z banku) wysyłam mu przekaz na dwa tysiące franków i otwieram mu u Pana kredyt na czterdzieści osiem tysięcy, które mi jeszcze jesteś pan winien.
Major z widocznym niepokojem śledził oczyma owo postscriptum.
— Dobrze — odparł krótko hrabia.
— Powiedział: dobrze — szepnął do siebie Toskańczyk. — A więc... — podjął głośno.
— A więc?.... — zapytał Monte Christo.
— A więc to postscriptum...
— No, co z tym postscriptum?...
— Uznaje je pan hrabia równie chętnie jak resztę listu?
— Naturalnie. Mamy ze sobą rozrachunki, to znaczy ksiądz Busoni i ja. Nie wiem dobrze, czy jestem mu jeszcze winien dokładnie czterdzieści osiem tysięcy, ale przecież nie będę się spierał o kilka banknotów. Coś takiego, ale przywiązywał pan aż taką wagę do tego postscriptum?