— I co dalej?

— Jak wiesz, Franz to jego przyjaciel.

— Tak, no i co?

— No i dostał właśnie list, w którym Franz pisze o swoim rychłym powrocie.

Valentine zbladła i oparła rękę o bramę.

— O Boże — wyszeptała — a jeżeli o to chodzi? Ale nie, gdyby chodziło o to, to nie macocha by mi o tym powiedziała.

— A to czemu?

— Czemu... sama nie wiem... ale zdaje mi się, że chociaż macocha nie sprzeciwia się otwarcie temu małżeństwu, ale nie jest z niego zadowolona.

— No, moja miła, zacznę chyba uwielbiać twoją macochę.

— Nie spiesz się tak, Maksymilianie — odparła Valentine ze smutnym uśmiechem.