— To niewiele.
— Tak, ale jest przy tym mieszkanie, jak pan widzisz.
Monte Christo rozejrzał się po pokoju.
— Żeby tylko nie zależało mu na mieszkaniu — szepnął.
Weszli na trzecią kondygnację: tu znajdował się telegraf.
Monte Christo przyjrzał się kolejno dwóm żelaznym dźwigniom, za pomocą których urzędnik poruszał maszyną.
— To bardzo interesujące, ale na dłuższą metę takie życie chyba może się wydać zbyt jednostajne?
— O tak, na początku dostaje się od tego patrzenia kurczów w szyi, ale po roku czy dwóch człowiek się do tego przyzwyczaja. Poza tym mamy godziny odpoczynku, a i dni wolne od pracy.
— Dni wolne?
— Tak.