— A ile tej emerytury?
— Sto dukatów.
— Biedak! — szepnął Monte Christo.
— Przepraszam, nie dosłyszałem?...
— Powiedziałem, że to niezmiernie interesujące.
— Co takiego?
— No, to wszystko, co mi pan pokazujesz... I pan nic a nic nie pojmujesz z tych znaków?
— Nic zupełnie.
— I nie starałeś się pan czegoś zrozumieć?
— Nigdy, bo i po co?