— Prawdziwego?
— Do licha, póki będzie płacił...
— Będziesz go czcił i szanował... Bardzo słusznie. Jakże się zowie?
— Major Cavalcanti.
— A kto ci odnalazł tego papę?
— Hrabia Monte Christo.
— Słuchaj, podsuń mu mnie na dziadka, skoro prowadzi takie biuro pośrednictwa.
— Dobrze, wspomnę mu o tobie; ale tymczasem co zamierzasz robić?
— Troszczysz się o to? Zbytek łaski.
— Zdaje mi się przecież, że skoro ty interesujesz się mną — odpowiedział Andrea — mogę i ja zasięgnąć o tobie informacji.