— Ale u siebie go pan przyjmujesz.
— To co innego. Został mi polecony przez bardzo zacnego księdza, ale przecież i on może się mylić. Niech go pan sam zaprosi, proszę bardzo, ale niech mi pan nie każe go do was wprowadzać. Gdyby później ożenił się z panną Danglars, mógłbyś mnie pan oskarżyć o jakąś intrygę i doszłoby do rozlewu krwi... Zresztą sam nie wiem, czy przyjdę...
— Ale dlaczego miałby pan tam nie przyjść?
— Po pierwsze dlatego, żeś mnie pan jeszcze nie zaprosił.
— Przyszedłem właśnie po to, aby pana zaprosić.
— Och, zbyt to uprzejme z pańskiej strony, ale może mi coś przeszkodzić.
— Gdy panu coś powiem, hrabio, z pewnością będziesz pan tak uprzejmy, że poświęcisz dla nas wszystkie przeszkody.
— Słucham.
— Moja matka prosi pana o to.
— Pani hrabina de Morcerf? — wzdrygnął się hrabia.