— Pozwolę sobie jednak zwrócić uwagę Waszej Królewskiej Mości...
— Czyż i ty nie zdradzasz mnie także, panie kardynale, sprzeciwiając się woli mojej? Czyż i ty także trzymasz z Hiszpanami, Anglikami, z panią de Chevreuse i królową?
— Najjaśniejszy Panie — z westchnieniem odezwał się kardynał — sądziłem, że mogę być wolny od podobnego podejrzenia.
— Panie kardynale, rozumiesz mnie; ja chcę tych listów.
— Jeden tylko byłby na to sposób.
— Jaki?
— Powierzyć te zadanie wielkiemu kanclerzowi, panu Seguier. Rzecz ta najzupełniej wchodzi w jego obowiązki.
— Niech poślą po niego natychmiast!
— Musi on być u mnie w tej chwili; kazałem go prosić do siebie, a wyjeżdżając do Luwru zostawiłem rozkaz, jeżeli się stawi, by zaczekał.
— Niech pójdą po niego bez zwłoki.