ARMAND — potem ANNA.
ARMAND
Droga Małgorzata! Jak ona drży na myśl o rozstaniu! Dzwoni. Jak ona mnie kocha! Do Anny, która wchodzi. Anno, gdyby się o mnie pytał jakiś pan, mój ojciec, wprowadzisz go zaraz tutaj.
ANNA
Dobrze, proszę pana.
Wychodzi.
ARMAND
Niepotrzebniem się lękał... Ojciec mnie zrozumie... Przeszłość umarła... Zresztą co za różnica między Małgorzatą a innymi kobietami!... Spotkałem Olimpię, wciąż zajęta zabawą i rozrywkami... Widać te, które nie kochają, muszą wypełniać zgiełkiem pustkę serca. Daje bal za kilka dni, zaprosiła nas oboje, mnie i Małgorzatę, tak jakbyśmy mieli kiedykolwiek wrócić do tego świata!... Och, jakże czas wydaje mi się długi, kiedy jej nie ma... Co to za książka?... Manon Lescaut! Kobieta, która kocha, nie robi tego, co ty zrobiłaś, Manon!... Skąd się ta książka wzięła tutaj?
Czyta, otwierając w jakimś miejscu.