MAŁGORZATA
Niech jej pan zaniesie wszystkie te cukierki, od dawna ich już nie jadam. Do Anny. To wszystko?
ANNA
Jest list.
MAŁGORZATA
Kto może pisać do mnie? Bierze list i otwiera. Zanieś tę paczkę do powozu doktora. Czyta. „Moja droga Małgorzato! Dwadzieścia razy byłam u ciebie i nigdy mnie nie przyjęto, nie chciałabym wszakże, aby ciebie brakowało przy najszczęśliwszym wydarzeniu mego życia... Wychodzę 1 stycznia za mąż, to noworoczny podarek Gustawa. Mam nadzieję, że nie zechcesz ominąć tego obrzędu, bardzo prostego, skromnego, który odbędzie się o 9-tej rano w kaplicy św. Teresy w kościele św. Magdaleny. Ściskam cię ze wszystkich sił szczęśliwego serca. Mimi”. Jest więc szczęście dla wszystkich, tylko nie dla mnie! Ech, niewdzięczna jestem... Doktorze, zamknij okno... zimno mi... i podaj mi przybór do pisania...
Kryje głowę w rękach, doktor bierze z kominka kałamarz i podaje jej teczkę.
ANNA
Cicho do doktora, kiedy się oddalił.
I cóż, panie doktorze?