Szturchając ją łokciem.
Coż to za pytanie!
ANIELA
Nie dasz mi mówić, kochana siostruniu.
DYNDALSKA
Bo mówisz bez sensu, moja duszko.
ORGONOWA
Cicho, cicho siostruniu. Do Majora. Któż są ci panowie?
MAJOR
Rotmistrz Sławomir. W szkołach jeszcze przyjaźń nas złączyła. Razem wdzieliśmy mundur, razem go nosili i razem może w jednej złożym go mogile. Nasz poczciwy Kapelan, także dawny towarzysz, prawdziwy przyjaciel ludzi — wiele robi, mało mówi, naśladować go należy. To mój Edmund, już wam po części znany z mojego listu. W jednej nieszczęsnej utarczce, kiedy każdy o sobie tylko myślał, a ja raniony pod ubitym leżałem koniem, on mnie szukał, postrzegł, zebrał kilku walecznych, natarł na nieprzyjaciół i osłonił własnymi piersiami. Cofał się, nacierał, znowu się cofał i znowu nacierał, aż póki naszych wzrastająca liczba zwycięstwa nam nie wróciła. Tam to mnie, mnie broniąc, odebrał tę kresę33 przez skronie, która więcej warta niż dziesięć wieńców.