Grzegorz odchodzi.
PORUCZNIK
Wszystko ustanie po chwili spoczynku.
MAJOR
Bogu dzięki.
ROTMISTRZ
Chodźmy na obiad.
FRUZIA
Wchodzi, dygając przed Majorem.
Moja pani prosi pana, abyś pan kazał, aby konie w stajni nie hałasowały. Bardzo tupią i kichają, a to szkodzi nerwom mojej pani.