JUSTYSIA

Cóż z tej miłości, kiedy zawsze z trwogą,

Kiedy z jej łaski łzy oschnąć nie mogą;

Od jej zawiązku, w jakiej bądź zabawie,

Wesołą panią nie widziałam prawie.

Leżą w szufladach paryskie ubiory,

Tak innym damom do nabycia trudne:

Czepeczki, wstążki, batysty100 i mory101,

A pelerynki, pelerynki cudne,

Szlarki anielskie, a zwłaszcza te w ząbki,