Pięknie, panno Justyno, najpiękniej, wybornie!

Czemuż oczka spuszczone? Czemu tak pokornie?

Już mnie nie zwiodą te minki udane —

Znane jej serce, nadto dobrze znane;

Nic nie chcę słuchać, nic zmiękczyć nie zdoła.

po krótkim milczeniu

Cóż, nic nie mówisz? Nie śmiesz podnieść czoła?

Zwiodłaś mnie dla drugiego, zastąpi go trzeci,

Fe, wstydź się mościa panno115! Nic bardziej nie szpeci

Jak płochość, chytrość, zmienność i nieczułość razem,