Schodzi do Gawła i prosi w pokorze:

«Zmiłuj się waćpan, poluj ciszej nieco,

Bo mi na górze szyby z okien lecą!»

A na to Gaweł: «Wolnoć Tomku

W swoim domku».

Cóż było mówić? Paweł ani pisnął,

Wrócił do siebie i czapkę nacisnął.

Nazajutrz Gaweł jeszcze smacznie chrapie,

A tu z powały coś mu na nos kapie.

Zerwał się z łóżka i pędzi na górę.