RADOST

Obym ja się mógł dziwić choć na pół godziny!

Cóż więc znaczą te wszystkich powarzone miny,

Zacząwszy od Dobrójskiej? — na ciebie ladaco,

Że się krzywi, to dobrze; ale na mnie za co?

Siedzieliśmy u stołu jakby w trzynaścioro,

I wszystkim czas dość krótki szedł diable40 niesporo.

Aniela jakaś drżąca, to blednie, to płonie;

Matka oka nie spuszcza, wzrok jej w córce tonie;

Klara śmieje się, trzepie, lecz w ciągłym przymusie;