Że każdej chwili czeka nań...

Że za cześć jego — wierzył z góry —

Przyjaciel pójdzie na tortury,

I że dłoń druha ani drgnie,

Kiedy w potwarcze łono tnie;

Wierzył, że są wybrańcy losu,

Którzy prowadzą cały lud

Do ideału jasnych wrót,

Że nieśmiertelny dźwięk ich głosu

Powoła ludzkość aż na szczyt,