Przynajmniej czasem mowy dźwięk

Słodyczą drgnął, cokolwiek miękł...

I na następnym zaraz balu

Szaleniec zapominał skarg

I biegł w przepaści łamać kark.

XXIV

Czyliż winniejszą jest Tatiana?

Czemu? — Że nie wie, co to kłam?

Że w blasku marzeń rozkochana

Nie widzi na swym słońcu plam?