I trwoży dom bladością lic.
Do Olgi Leński przybył. Oto
Matka jej pyta go: «A co to,
Druh pański już zapomniał nas?».
Tatiana drgnęła... «Ach, w sam raz
Spytała pani... Dziś przyjedzie —
Rzekł Leński. — Ze mną jechać chciał,
Ale robotę z pocztą miał
I pewnie będzie po obiedzie».
Tatiana oczy spuszcza w dół,