Tatiana stoi cicho, dysze

Na szyby okna ust swych tchem,

I coś, porwana słodkim snem,

Prześlicznym swym paluszkiem pisze;

I widać na omglonym szkle

Luby monogram: «O» i «E».

XXXVIII

Drży Tania, że ją zdradzą szpetnie

Ślady na twarzy łzawych smug.

Wtem tętent... Krew się w żyłach zetnie.