Rwę go za połę za ten błąd,

Duszę tragedią, cisnąc w kąt;

Lub (tu żartować nie wypada),

Słuchając smętnej Muzy praw,

Kieruję kroki ponad staw,

Wystraszam dzikich kaczek stada:

Spędza je z brzegu nagły lęk,

Gdy słyszą słodkich strof mych dźwięk!

XXXVI

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .