Idzie po śnieżnej wciąż polanie...
Wokoło mgła, a w sercu żal...
Patrz! W rowie przed nią się przewala
Potoku ciemnosiwa fala;
Nieskuty zimą wartki bieg,
Szumiąc, unosi z brzegów śnieg...
Dwie żerdzie, lodem słabo zbite,
Tworzą przez potok zgubny most...
Tania ku niemu dąży wprost,
Lecz zatrzymała oczy wryte: