Iść nie śmie... drży pod stopą żerdź...
A z głębin, zda się, patrzy śmierć...
XII
Jak na rozłąkę przykrą, srogą,
Tatiana szemrze tak na toń...
Po tamtej stronie — ba! nikogo,
Kto by pomocną podał dłoń.
Wtem bryła rusza się śniegowa,
Spod niej potworna wstaje głowa...
Kudłaty niedźwiedź... Tania w krzyk...