Ona — bez ruchu — nie oddycha —

Korna — nieczuła — jako trup...

On z łupem mknie śród leśnej drogi...

Wtem szałas pośród drzew, ubogi...

Dokoła głucho... Z wszystkich stron

Śnieg go zasypał... Lecz przez szron

Jaskrawym światłem błyszczy szyba,

W szałasie hałas, gwar i szum.

Niedźwiedź przemówił: «Tu mój kum,

Pozwoli ci się ogrzać chyba».