Z wolna otwiera nieco drzwi.
Wtem wicher zadął... Drgnęli wszyscy...
Gaśnie kagańców nocnych blask...
Strwożona szajka... Ustał wrzask...
Oniegin gniewnym okiem błyszczy,
Powstał od stołu... groźnie grzmi...
Powstali wszyscy... Idzie w drzwi...
XIX
I strach ją zdjął, i uciec pragnie...
Lecz nie ma sił; chce wydać krzyk —