Głos w gardle zamarł; drży, jak jagnię,

Gdy z jaru idzie na nie dzik. —

Pchnął drzwi Eugeniusz... Tania blada

W oczy piekielnym widmom wpada.

Brzmi dzikim śmiechem każdy kąt

I gorejących oczu rząd,

Kopyta, kły, języki krwawe,

Ogony, ryje, każdy róg —

Wskazują Tanię... Mierzą w próg

Palce kościste i koślawe...