XV
Jeszcze jest w łóżku... List po liście
Niesie mu lokaj... Pismo pań...
Co, zaproszenie? Oczywiście...
W trzech domach wieczór... Liczą nań...
Tam raut, tam bal, tam uczta dzieci...
Kędyż swawolnik mój poleci?
Po cóż wybierać? Czasu dość.
Wszędzie się zjawi miły gość.
Tymczasem ranny strój dać każe;