Kładzie szeroki boliwar64,
Amerykańskiej mody dar,
I chodzi długo po bulwarze,
Póki mu breget65 z piątą wraz
Nie dzwoni na obiadu czas.
XVI
Do sani siada. Zmierzch już dobry...
«Jazda!» — zakrzyknie. Konie mkną...
Jego kołnierza świetne bobry
Mroźnego pyłu srebrem lśnią.