Pierwszym pytaniem brzmi jej głos,
Leńskiemu zda się, że jest we śnie,
Milcząc, na kwintę spuścił nos.
I gniew, i zazdrość znikły oto
Przed pieszczotliwą tą prostotą,
Przed jasnym blaskiem onych ócz.
I Leński myśli: «Tu się ucz,
Jak z oczu tych o sercu wnosić!
Kocha mnie jeszcze!»... Żal i wstyd,
I skruchę czuje... Gniewu syt,