Tak wolno w dół przez górski stok
Śnieżna lawina sunie, jeszcze
W słońcu miotając iskier deszcze...
Eugeniusz pobladł, uczuł chłód,
Spieszy na pomoc... Próżny trud!...
Patrzy i wzywa... Nadaremnie:
Jego już nie ma. Młody wieszcz
Kres wczesny znalazł. Chłodu dreszcz
W kwiat piękny wniknął potajemnie...
I uwiądł kwiat w jutrzniowy czas,