«Niech ziemia lekką będzie mu!»
VII
Nad cichą urną tą, bywało,
Z gałązki sosny wianek zwisł;
Wiatr ranny nim kołysał śmiało,
A czasem czerw się w listki wgryzł.
Bywało tam w wieczornej dobie:
Szły dwie dziewice i na grobie,
Spowite w księżycowe mgły,
Objąwszy się, mieszały łzy.