«Iść naprzód, czy się cofnąć?... At!
Nikt mnie tu nie zna, jego nie ma,
Spojrzę na dom ten, zajdę w sad».
I schodzi z wzgórza... Ledwie dyszy...
Wchodzi we wrota... W martwej ciszy,
Zda się, spoczywa pusty dwór...
Wtem ze szczekaniem psiarni chór
Rzuca się na nią... Tania krzyczy...
Zbiega się wiejskich chłopców tłum;
Zachodzi kłótnia, rośnie szum,