Zwiastując wczesną pracę ludzi.

Rzednieje mgła... Ją trapi ból,

Gdy z okna, zamiast swoich pól,

Ogląda widok, co ją nudzi:

Kuchnia i stajnia, obcy dwór

I oficyny żółty mur.

XIV

Co dnia rodzinne są obiadki,

Rozjeżdża Tania z kąta w kąt...

Widzieć ją pragną babcie, dziadki,