Znawcy nie wzięli jej na kieł.
LI
Do klubu wiozą moją Tanię.
Tam ścisk, gorąco, duszność, gwar,
Orkiestry grom i świec błyskanie,
Miganie, wicher szybkich par,
Piękności słynnych lekkie stroje
I na galeriach ludzkie roje.
Tam salonowych mnogość lwów,
Panien do wzięcia, ciepłych wdów;