Ode mnie dość już danin brał!

LIII

Ukłony, śmiechy, mazur szumny,

Ogonów szelest, szybki krok...

A śród dwóch ciotek, u kolumny,

Gdzie jej nie dojrzy niczyj wzrok,

Tatiana patrzy — i nie widzi,

Światowych gwarów nienawidzi...

Jej duszno tu... Marzeniem stąd

Ucieka w cichy wioski kąt,