XXXIV
Widoczny gniew, nie strach tajemny,
By nie zgadł z twarzy świat lub mąż,
Że jako strumień rwie podziemny,
Tak krew się skrycie burzy wciąż...
Oniegin z balu wnet ucieka,
Klnie szał swój, świata się wyrzeka.
Nadzieję stracił, przecie szał
Wciąż w nim głęboko jeszcze trwał.
I w swym milczącym gabinecie