Gdy na kominku płoną drwa,
W kąciku siada, w dumach trwa,
Lub miauczy: «Idol! Benedetta!»331.
Choć w ogień mu pantofle z nóg
Spadały — dalej marzyć mógł!
XXXIX
Czas płynął, zimie rzekł już veto!
I w termometrze spadła rtęć.
Nie umarł, nie stał się poetą,
Zachował swoich klepek pięć.