Ostre wolałabym wyrzuty,
Szyderstwem chłodnym sąd zatruty
Obraziłbyś mnie dzisiaj mniej!
Wtedy dla śniącej duszy mej
Miałeś choć litość... Choćby karność
Uczułeś wobec młodych lat...
A dziś — jak trafiasz na mój ślad?
Do nóg śmiesz padać?... Jaka marność:
Rozum i serce pańskie mieć,
A w płaskiej żądzy wpadać sieć!