Na nogach czerwone lśnią buciki.
Czapkują przed nią pokorni słudzy;
Ona ich chłoszcze, wlecze za włosy.
I mówi dziadek do swojej żonki:
«Witaj, wielmożna jaśnie pani!
Jak widzę, duszko, masz teraz wszystko».
Babcia go znowu strasznie skrzyczała,
Za karę poszedł pracować w stajni.
Tak minął tydzień jeden i drugi,
Aż jeszcze bardziej zgłupiała stara: