«Jak śmiesz, ty chamie, mi się sprzeciwiać —

Szacunek jesteś winien szlachciance.

Ruszaj nad morze, nie marnuj czasu,

Bo cię przymuszę, słowo honoru».

Zatem wyruszył dziadek nad morze,

(Poczerniało całkiem morze ciemne).

Zaczął przyzywać złociuchną rybkę,

Ta przypłynęła i zaraz pyta:

«Czego ci trzeba, dziadku rybaku?»

Dziadek pokornie rybce się kłania: