Siedzi za stołem jako caryca,
Szlachta, bojarzy7 jej nadskakują,
Zamorskie trunki leją jej strugą;
A ta zajada tłoczone pierniki;
Jej straż w milczeniu stoi półkolem,
Lśnią w gotowości groźne toporki.
Widzi to stary i jak się zlęknie!
Do nóg upada swojej babuni
I woła: «Witaj, moja wszechwładna!
Teraz masz, duszko, naprawdę wszystko».