Na każde moje zawołanie».
Dziadunio nie śmiał się jej sprzeciwić,
Więc nie odezwał się ani słowem.
I oto idzie nad morze ciemne,
A tam na morzu szaleje burza,
Wzdęły się gniewem pieniste fale,
Pędzą do brzegu z hukiem i wyciem.
Zaczął przyzywać złociuchną rybkę,
Ta przypłynęła i zaraz pyta:
«Czego ci trzeba, dziadku rybaku?»