Jak długo mieszkał nad morzem ciemnym,

Nie słyszał jeszcze rybiego słowa.

Wypuścił rybkę znowu do wody,

A przy rozstaniu życzył jej z serca:

«Niech cię Bóg strzeże, rybeczko złota!

Nie potrzebuję twojej zapłaty;

Woła cię morze ciemne, błękitne,

Pływaj tam sobie wolno, szczęśliwa».

I wrócił dziadek do swej babuni,

Rzekł jej o cudzie, wszystko jak było.