— Nie kochasz więc kapucynów?
— Pfe!
Nie uważałem za stosowne napierać więcej w tej sprawie. Objąłem ją wpół, usta nasze się spotkały i całe jestestwo moje rozpłynęło się w rozkoszy tego pocałunku. Po chwili miękkiego poddania wyrwała się z mych objęć z zarumienioną twarzą, wilgotnym okiem i rozchylonymi ustami. Od tej pory poznałem, jak zdobi kobietę pocałunek złożony na jej ustach. Od pocałunku mego na licach Kasi zakwitły róże najśliczniejszej barwy, oczy jej jak kwiat błękitne zwilżyła rosa błyszcząca.
— Dziecko jesteś — rzekła, poprawiając kapturek. — Idź teraz, nie możesz pozostać ani chwili dłużej. Pan de la Guéritaude przyjdzie niebawem, kocha on mnie tak niecierpliwie, że wyprzedza zwykle godzinę spotkania.
Widząc na mej twarzy przykrość, jaką mi te słowa sprawiły, dodała czule i żywo:
— Ale słuchaj mnie, Jakubie; o dziewiątej wraca on zawsze do swej starej żony, która z wiekiem jest coraz zgryźliwsza i której zazdrość straszna nie znosi niewierności męża, od czasu zwłaszcza, jak już nie może sama odpłacić mu takąż monetą. Przyjdź do mnie dziś o pół do dziesiątej wieczorem. Dom mój jest na rogu ulicy du Bac. Poznasz go łatwo, ma po trzy okna na każdym piętrze i balkon kryty różami; wiesz, że zawsze lubiłam kwiaty. Do widzenia — wieczorem!
Odepchnęła mnie pieszczotliwym gestem, w którym zdawał się zdradzać żal, że nie mogła mnie zatrzymać, i z paluszkiem na ustach szepnęła jeszcze:
— Do dziś wieczora!
Nie wiem, jak zdołałem wyrwać się z objęć Kasi, wiem tylko, że wyskakując z karety, omal nie wpadłem na pana d’Astarac, którego długa postać stała jak pień na brzegu szosy. Ukłoniłem mu się grzecznie i wyraziłem zdziwienie z tak szczęśliwego trafu.
— Traf — odrzekł — zmniejsza się, w miarę jak zwiększa się wiedza; dla mnie on nie istnieje już więcej, wiedziałem bardzo dobrze, mój synu, że cię tu spotkam. Mam z tobą do pomówienia i nie chcę odkładać tego nadal. Chodźmy, proszę cię, poszukać samotności i ciszy, potrzebnej dla naszej rozmowy. Nie przybieraj tak zafrasowanej miny, tajemnice, które ci chcę odsłonić są cudowne zaprawdę, ale przyjemne zarazem.