To powiedziawszy, zaprowadził mnie brzegiem Sekwany aż do Wyspy Łabędziej, która wznosiła się jak łódź zieleni na środku rzeki. Tu skinął na przewoźnika i wkrótce łódź przewiozła nas na tę wyspę zieloną, uczęszczaną w dnie pogodne przez inwalidów, grających tu w kręgle i popijających wino. Noc zapalała pierwsze gwiazdy, w trawie słychać było szmer owadów. Wyspa o tej porze była zupełnie pusta; pan d’Astarac usiadł w pół jeszcze widnym końcu alei orzechowej i zaprosiwszy mnie, bym siadł przy nim, odezwał się w te słowa:

— Trzem rodzajom ludzi, synu, filozof nie może odsłonić swych tajemnic: książętom — bo potęgę ich powiększać byłoby rzeczą nieostrożną, zuchwalcom — bo nie należy uzbrajać ich myśli bezlitosnych, i rozpustnikom — bo mogliby tajemnej wiedzy użyć na zaspokojenie swych złych namiętności.

Ale mogę otworzyć je tobie, mój synu, gdyż nie jesteś ani rozpustnikiem, za nic bowiem liczę błąd, w który przed chwilą popaść miałeś w objęciach tej dziewczyny, ani ambitnym, skoro zadowalałeś się dotąd obracaniem rożna w kuchni ojcowskiej. Bez obawy więc odsłonię ci ukryte prawa wszechświata.

Nie należy sądzić, że życie ogranicza się do tych ciasnych warunków, w których jedynie widome jest oczom pospólstwa. Filozofowie i teolodzy wasi, nauczając, że człowiek jest celem i końcem stworzenia, rozumują jak stonogi w Wersalu i Tuileriach159, gdyby im się zdawało, że wilgoć piwnic istnieje tylko dla nich, a reszta zamku nie może być zamieszkała.

System świata, jak go w zeszłym stuleciu podług Arystarcha z Samos160 i filozofów pitagorejskich nauczał Kopernik, znany ci jest zapewne, bo z podręczników znają go161 nawet bazgracze szkolni i miejskie gąski; u mnie widziałeś przyrząd objaśniający go dokładnie za pomocą ruchu zegarowego.

Wznieś oczy, synu! Widzisz nad twą głową Wóz Dawida, jak ciągnięty przez Mizara i dwie inne gwiaździste towarzyszki, okrąża biegun, dalej idzie Arktur, Wega z Lutni, Kłos Panny, Korona Ariadny — wszystko to są słońca. Prosty rzut oka na świat wystarcza, aby widzieć, że całe stworzenie jest dziełem ognia i że życie w swych formach najpiękniejszych winno być podsycane płomieniem.

Czym zaś są planety? Zlepkiem błota, brudu i pleśni! Przyjrzyj się natomiast wspaniałemu orszakowi gwiazd, zgromadzeniu słońc. W wielkości i potędze równają się one lub przewyższają słońce nasze, a gdy w jasną noc zimową pokażę ci w mej lunecie Syriusza, oczy twoje i dusza będą olśnione. Czy w dobrej wierze myślisz, że Syriusz, Altair, Regulus, Aldebaran, wszystkie te słońca wreszcie są tylko przeznaczone, by nam świecić? Czy myślisz, że ten stary Febus162, od wieków potoki światła i ciepła lejący w przestwór, w którym krążymy, za jedyny cel ma oświetlać Ziemię i kilka innych drobnych, nikczemnych163 planet? To mi świeca! Milion razy większa niż cała izba!

Musiałem naprzód objaśnić ci, że wszechświat składa się ze słońc i że wszystkie w nim znajdujące się planety są mniej niż niczym. Przewiduję, co chcesz temu zarzucić, i zaraz odpowiem. Słońca, powiesz, z biegiem wieków gasną i stają się także zlepkiem błota.

Nie, odrzeknę, bo utrzymują się przy życiu przez komety, które przyciągnięte spadają na te słońca. To są siedliska prawdziwego życia; planety i ziemia nasza są tylko miejscem zamieszkania larw. Oto prawdy, którymi przede wszystkim powinieneś się przejąć, mój synu.

Teraz, synu, gdy wiesz już, że ogień jest żywiołem naczelnym, łatwiej pojmiesz to, czego chcę cię nauczyć, a co jest o wiele ważniejsze niż wszystko, czego nauczyłeś się dotąd, ważniejsze niż wszystko, co rzekli kiedykolwiek Erazm, Turnebus, Scaliger164. Nie wspominam już nawet o teologach, jak Quesnel lub Bossuet165, są to męty ducha ludzkiego i mają rozumu nie więcej niż oficer gwardii. Nie traćmy czasu, by gardzić tymi mózgami, które co do wielkości i kształtu podobne do jaj ptasich; wracajmy do treści naszej rozmowy. Podczas gdy istoty powstałe z gliny nie mogą przekroczyć pewnego stopnia doskonałości, stopień ten co do piękności kształtów osiągnął był Antinous166 i pani de Parabère167, a co do zdolności poznania, jedynie Demokryt168 i ja — istoty powstałe z ognia rozporządzają mądrością i inteligencją, o jakich my nawet pojęcia nie mamy.